Strona którą oglądasz dotyczy poprzedniej kadencji sejmu. Aktualne informacje znajdziesz tutaj

17, 18, 19 i 20 punkt porządku dziennego:



  17. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności (druk nr 3245).
  18. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów (druk nr 608).
  19. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 1107).
  20. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie (druk nr 1122).


Poseł Dariusz Joński:

    Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić dwa projekty ustaw: poselski projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, druk nr 1122, oraz poselski projekt ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów, druk nr 608.

    Pani marszałek, na początku chciałbym tytułem komentarza bardzo krótko odnieść się do stanowiska Episkopatu Polski, który próbuje szantażować część parlamentarzystów. Jednocześnie chciałbym wszystkim przypomnieć, iż uroczyście ślubowali przestrzegać konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej, a nie prawa kanonicznego. Jestem przekonany, że w czasie tej dzisiejszej dyskusji wszyscy będziemy o tym niezwykle istotnym fakcie pamiętać.

    Zaczym rozpocznę prezentację tych dwóch projektów, muszę odnieść się do tego, co przed momentem powiedział pan minister. Panie ministrze, wydawało mi się, że przeczyta pan również inne projekty, nie tylko projekt Prawa i Sprawiedliwości, tym bardziej że kiedyś siedział pan po lewej stronie tej sali i mówił pan również o innych projektach, a nie tylko o ustawie o in vitro.

    Dla przypomnienia powiem, chociaż za chwilę omówię to szczegółowo, że Sojusz Lewicy Demokratycznej jest jedyną formacją, która od 10 lat konsekwentnie mówi nie tylko o przyjęciu ustawy o in vitro, ale również o finansowaniu procedury in vitro. To rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej w 2005 r. przyjął program finansowania tego na najbliższe lata, niestety ten program rządowy został wstrzymany przez Prawo i Sprawiedliwość, ale nie został, panie ministrze, odwieszony przez Platformę Obywatelską, co trwało przez wiele lat. O tym też warto pamiętać. Warto pamiętać, że dwukrotnie składaliśmy projekt ustawy o in vitro. Gdyby nie fakt, że prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk z Sojuszu Lewicy Demokratycznej podjął w 2012 r. próbę finansowania procedury in vitro, skuteczna próbę, to nie odważylibyście się w 2013 r. sfinansować m.in. właśnie procedury in vitro. O tych faktach trzeba pamiętać. Ale pan minister mówił tylko i wyłącznie o projekcie ustawy o in vitro, który jest bardzo istotny i ważny, podając, że od momentu kiedy funkcjonuje rządowy program finansowania metody in vitro, urodziło się 1650 dzieci.

    Zadaję pytanie, panie ministrze. Ile urodziłoby się dzieci, gdyby taka ustawa i taki program finansowania obowiązywały od 2007 r., kiedy Sojusz Lewicy Demokratycznej proponował to wprowadzić i już był taki program rządowy? Mogłoby urodzić się ponad 5 tys. dzieci, gdyby nie to, że nie chcieliście tego przegłosować. A dlaczego? Pamiętam, jak premier Donald Tusk z tej mównicy powiedział, że Platforma Obywatelska nie będzie klękać przed biskupami. Niestety klękaliście przez ostatnie osiem lat. Obawialiście się przegłosowania tak ważnej ustawy o in vitro. Dzisiaj, mówiąc o tej ustawie, chcecie powstać tylko z jednego kolana, na drugim kolanie chyba dalej chcecie klęczeć, bo jak inaczej skomentować brak jakiejkolwiek wypowiedzi pana ministra na temat drugiego, ważnego, bardzo istotnego i komplementarnego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie? Otóż ten projekt ustawy mówi m.in. o tym, o czym powinniśmy również tutaj rozmawiać, o czym rozmawia się w całej Europie, tak jak pan minister mówił, że w całej Europie mówi się o in vitro. Jesteśmy ostatnim krajem. Mało tego, warto również powiedzieć, że Komisja Europejska pozwała Polskę do Trybunału Sprawiedliwości, bo powinniśmy taką ustawę przyjąć już 1 stycznia 2008 r., grożą nam kary w wysokości prawie 200 tys. euro. O tym Platforma już nie mówi.

    Dlaczego tak ważne jest, aby podjąć dyskusję i przyjąć również ten drugi projekt, bardzo ważny, o świadomym rodzicielstwie? Dlatego że w 2008 r. Rada Europy zaapelowała do Polski, abyśmy przyjęli strategię z zakresu zdrowia seksualnego i prokreacyjnego. Taki projekt ustawy został przez Sojusz Lewicy Demokratycznej przygotowany. Mówimy o trzech rzeczach: o możliwości przerywania ciąży do 12. tygodnia, o edukacji seksualnej i o refundacji środków antykoncepcyjnych. O tym mówi ten projekt ustawy. Tylko i wyłącznie komplementarne podejście do tego problemu może ten problem rozwiązać. Państwo chcecie załatwić ten problem połowicznie, a kiedy coś załatwia się do połowy, to w ogóle się tego nie załatwia.

    Przedstawię kilka informacji, które, mam nadzieję, uzmysłowią nam, w jakiej jesteśmy sytuacji. O in vitro była mowa i myślę, że te dane dotyczące 70% Polaków również przełożą się na tę debatę tutaj. Przedstawiając za chwilę projekt, jeszcze do tego nawiążę.

    Zwrócę jednak teraz uwagę na bardzo istotny temat, na trzy ważne kwestie. Przede wszystkim chodzi mi o edukację seksualną. Otóż jeden z tygodników, ˝Newsweek˝, szeroko opisał to, co dzieje się w tym obszarze w polskich szkołach. Federacja na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wraz z Grupą Edukatorów Seksualnych Ponton przeanalizowały zawartość czterech aktualnie obowiązujących podręczników do wychowania do życia w rodzinie, które mają rekomendacje Ministerstwa Edukacji Narodowej. Panie ministrze, zamiast wiedzy proponuje się w nich młodzieży katolicki światopogląd. Warto tutaj wspomnieć, że lekcje religii są poza tym, że tu chodzi o inne lekcje.

    Kwestie dotyczące antykoncepcji są w tych książkach poruszane, ale stanowią zaledwie 1,8% objętości książek. Stwierdzenia są mniej więcej takie, że prezerwatywy są nieszczelne, a globulki powodują uszkodzenia płodu. Świadczy to przede wszystkim o braku szacunku dla młodzieży. Co więcej możemy przeczytać w tych podręcznikach, które obowiązują dzisiaj w szkole? Cytuję: Nieakceptacja płodności wyrażająca się w dążeniu do jej wyeliminowania stanowi naruszenie więzi małżeńskiej. Ponadto antykoncepcja powoduje trwałą niepłodność, ma działanie wczesnoporonne, a celem jej stosowania jest uzyskanie stałej dyspozycyjności seksualnej kobiety. Romantyczne dziewczęta i opętani seksem chłopcy - tak jest dzisiaj w polskich szkołach w nasiąkniętych, powiedziałbym, stereotypami podręcznikach przedstawiana młodzież.

    Co dalej? W podręcznikach słowa ˝kobieta˝ i ˝żona˝ oraz ˝mężczyzna˝ i ˝mąż˝ traktowane są wymiennie, a współżycie możliwe jest jedynie między heteroseksualnymi małżonkami. To oczywiście jest sprzeczne z rzeczywistością. Średni wiek inicjacji seksualnej w Polsce to 17-18 lat. Rzadko zdarza się, aby ludzie w tym wieku byli po ślubie. O tym mówi dr. Pawłowska. Jeśli chodzi o cyberprzemoc - o czym dość często rozmawiamy, o co zresztą dość często pytają dziennikarze - to w tych podręcznikach na ten temat nie ma nawet słowa, nawet jednego zdania. Homoseksualizm wynika z odrzucenia. Jest to kolejny stereotyp.

    To w końcu kto decyduje o treści tych podręczników? Dobrze byłoby, żeby pan minister też zapoznał się z tym faktem. Otóż trzy z czterech dopuszczonych podręczników powstały pod redakcją Teresy Król, co samo w sobie uniemożliwia jakikolwiek wybór. Problemem jest także to, że w ramach trzech komisji nad tymi książkami pracował pan prof. Bogdan Chazan, nazywany pierwszym katolickim ginekologiem w Polsce, oraz prof. Aleksander Nalaskowski znany z poglądu, że edukacja seksualna to zbiorowe molestowanie młodzieży. Takie osoby przygotowują dzisiaj książki, które mienią się książkami o edukacji seksualnej. Dlatego w naszym projekcie ustawy zakłada się m.in. wprowadzenie do szkół obowiązkowego przedmiotu dotyczącego edukacji seksualnej.

    O środkach antykoncepcyjnych można byłoby długo mówić, wystarczy jednak przyjrzeć się kilku raportom i zjawiskom, które się pojawiły, aby je przeanalizować i szybko wyciągnąć z tej sytuacji wnioski. Otóż w Stanach Zjednoczonych jest taki stan, nazywa się Kolorado, gdzie był najwyższy wskaźnik, jeśli chodzi o nastolatki w ciąży. Co roku problem ten dotykał prawie 750 tys. dziewczyn w wieku 15-19 lat. Otóż ponad 1/4 nich decydowała się na aborcję, a 15% tych dziewczyn nie udało się donosić ciąży. Najgorsza sytuacja panowała wśród biedoty, mniejszości etnicznych oraz ogólnie mieszkańców południowych stanów.

    (Głos z sali: Coś podobnego. Nie wiedziałem.)

    No właśnie, jak to dobrze się dowiedzieć.

    Otóż tam wprowadzono darmowe środki antykoncepcyjne. Co się wydarzyło? Efekt tej inicjatywy przerósł najśmielsze oczekiwania. Na liście stanów o największej liczbie niechcianych ciąż Kolorado spadło z 19. na 29. miejsce, a liczba takich ciąż, w które zachodzą nastolatki, spadła o 40%. Jest to jeden z wielu przykładów, który pokazuje, że stosowanie środków antykoncepcyjnych jest jednym ze sposobów ograniczania liczby takich ciąż.

    Z tym ważnym, bardzo istotnym tematem wiąże się inny. Światowa Organizacja Zdrowia opracowała raport na temat m.in. przerywania ciąży. Otóż przez całe lata 90. i na początku XXI w. można było zauważyć stały spadek liczby wykonywanych na świecie aborcji. Niestety, ten trend jest już przeszłością. W 2003 r. na świecie dokonano 41,5 mln aborcji, w 2008 r., 5 lat później - 44 mln. Jeżeli weźmie się jednak pod uwagę wzrost liczby ludności, średni wzrost pozostaje ten sam. O czym mówi ten raport? Otóż nie pozostawia on żadnych złudzeń. Zdecydowanie najwięcej, czyli 86%, aborcji wykonuje się w krajach ubogich, a najrzadziej na przerwanie ciąży decydują się mieszkanki Europy Zachodniej. Wskaźnik dotyczący częstości wykonywania aborcji wynosi tu 12. Na drugim biegunie znajduje się Europa Wschodnia, w tym oczywiście Ukraina, Białoruś, z trzykrotnie wyższym wskaźnikiem. Autorzy tego raportu podkreślają, że ciąże przerywa się wyraźnie rzadziej w krajach, w których obowiązują liberalne przepisy, w pełni dostępne są antykoncepcja i odpowiednia edukacja seksualna. W Afryce i Ameryce Południowej, gdzie aborcje są praktycznie zakazane, wskaźnik dotyczący częstości przeprowadzania zabiegów jest trzykrotnie wyższy niż w Europie Zachodniej czy w Ameryce Północnej. Otóż możemy odnieść takie wrażenie, że Polska cofa się w tym względzie. Powinniśmy walczyć o jak najmniejszą liczbę przeprowadzonych aborcji, a prawo, które dzisiaj obowiązuje, czyli kryminalizacja, prześladowanie i stygmatyzowanie chcących tego kobiet, krótko mówiąc, to droga donikąd. Rozsądne podejście powinno się opierać na zasadzie redukcji szkód, na zasadzie: nie karać, ale pomagać, a to oznacza złagodzenie prawa.

    Jest jeszcze jeden problem. Oczywiście eksperci podkreślają, że szybko rośnie liczba niebezpiecznych aborcji. Jeszcze parę lat temu było to ok. 44%, a w tej chwili jest to 50%. Można by było zadać pytanie, jak to wygląda w Polsce. W Polsce przy obecnie obowiązującym prawie legalnych aborcji przeprowadza się niespełna 2 tys., a tych nielegalnych jest 100 tys. Mamy 100 tys. przypadków nielegalnej aborcji. Mówię tu o podziemiu aborcyjnym, mówię o turystyce aborcyjnej. Otóż to trzeba zmienić. O tym mówimy. Nie karać, jak chce Prawo i Sprawiedliwość, nie zamykać oczy, jak chce Platforma Obywatelska i nie być na to głuchymi, tylko wziąć projekt ustawy i to przegłosować. To jest clou naszych dwóch projektów. Otóż pozwolę sobie w tej chwili szczegółowo je przedstawić.

    Rozpocznę od druku nr 608, projektu w sprawie in vitro. Tak jak mówiłem, w 2005 r. rząd Sojuszu Lewicy Demokratycznej, m.in. pan minister Marek Balicki, przyjął pierwszy w historii program zdrowotny finansowania in vitro ze środków publicznych na lata 2006-2008, żeby być precyzyjnym. Był to program leczenia niepłodności metodami zapłodnienia pozaustrojowego. Został przyjęty przez kierownictwo Ministerstwa Zdrowia w październiku 2005 r. i przekazany Narodowemu Funduszowi Zdrowia do realizacji. Swoją drogą informacja na temat tego programu, który został przyjęty, nadal widnieje na stronach Ministerstwa Zdrowia. Po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość w tym samym roku prace związane z programem zostały wstrzymane. Po wygranych wyborach w 2007 r. Platforma Obywatelska, wbrew deklaracjom poparcia kwestii in vitro, nie wznowiła tego programu, choć już wtedy - chcę to podkreślić - spełniał on wszelkie wymogi formalnoprawne. Dopiero po sześciu latach, w 2013 r. Platforma uruchomiła program finansowania in vitro ze środków publicznych bazujący na programie lewicy z 2005 r. i programie lewicowego prezydenta Częstochowy z 2012 r. W 2009 r. posłowie Lewicy i SDPL przy poparciu posłów Demokratycznego Koła Poselskiego oraz posłów niezależnych złożyli w Sejmie projekt ustawy regulującej kwestię in vitro, również tzw. projekt obywatelski, złożony w związku z upływem terminu implementacji dyrektyw unijnych, o których już mówiłem, był przedstawiony w Sejmie przez posła Marka Balickiego. W tej sprawie działań rządu Platformy Obywatelskiej nie było. W 2011 r. klub SLD wobec brak działań rządu PO dotyczacych uregulowania ustawowego kwestii in vitro ponownie złożył projekt ustawy w tej sprawie.

    Teraz warto powiedzieć o kilku faktach. Rocznie dzięki in vitro - pan minister mówił tylko o dzieciach urodzonych dzięki środkom finansowym z budżetu, ale chodzi też o swoje własne - w Polsce rodzi się ok. 5 tys. dzieci. Każdy oczywiście powinien mieć wolny wybór i dokonywać go w swoim sumieniu. Dlatego jakikolwiek projekt zakazujący stosowania metody zapłodnienia pozaustrojowego to najgorszy przejaw fundamentalizmu. SLD mówi wprost: ideologii nie powinno się wprowadzać do procedur medycznych.

    Warto wspomnieć, że 12 listopada 1987 r. w Białymstoku urodziło się pierwsze w Polsce dziecko poczęte dzięki zastosowaniu tej metody. Projekt, o którym dziś mówimy, wpłynął do Sejmu w dniu 1 grudnia 2011 r. Od dnia wpłynięcia minęło siedem miesięcy. Tyle czekał ten projekt na skierowanie do pierwszego czytania na posiedzeniu Sejmu, które odbyło się 23 lipca 2012 r. Dziś mamy kwiecień 2015 r. i wreszcie zajmujemy się tą ważną sprawą, po przeszło trzech latach tej kadencji. W końcu zostało zapalone zielone światło dla tej tematyki. Oczywiście można by było zadać pytanie, dlaczego nagle teraz, na koniec kadencji Platforma chce na ten temat dyskutować. Czy dlatego, że zbliżają się wybory prezydenckie, może być druga tura, która najprawdopodobniej będzie? Czy dlatego, że sondaże już nie są tak dobre, jak były? Czy w końcu dlatego, że idą wybory parlamentarne, a być może również dlatego, że będziemy musieli płacić ogromne kary Unii Europejskiej? Wszystkie powody są równie prawdziwe.

    SLD, jak mówiłem, składał ten projekt już w poprzedniej kadencji. W 2011 r. Platforma Obywatelska złożyła oczywiście podobny projekt, ale zabrakło determinacji. Nasz omawiany dziś projekt ma dwa główne cele. Pierwszy to uregulowanie problematyki medycznie wspomaganej prokreacji, a jak wiemy, w Polsce tego dziś nie ma, a drugi cel to dostosowanie polskiego ustawodawstwa dotyczącego pobierania, przechowywania i przeszczepiania komórek, tkanek i narządów oraz postępowania z komórkami rozrodczymi i zarodkami w celu medycznie wspomaganej prokreacji w zakresie odnoszącym się do komórek rozrodczych i zarodków do wymagań dwóch dyrektyw Komisji i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady z 31 marca 2004 r.

    Niepłodność jest chorobą i wszyscy, jak tu siedzimy, na tej sali, o tym wiemy, jest chorobą, której podstawowym objawem jest brak dziecka. Niepłodność dotyka wiele par, szacuje się, że od 12-15% w zależności od populacji, może to dotyczyć łącznie ok. 2 mln osób. Z powodu tak dużego rozpowszechnienia niepłodności Światowa Organizacja Zdrowia wpisała ją na listę chorób społecznych.

    Z niepłodnością wiążą się olbrzymi stres, frustracja, dewastacja układu partnerskiego, brak poczucia więzi rodzinnych, utrata celu dotyczącego aktywnego życia zawodowego. Ten stres jest porównywalny ze stresem wynikającym z rozpoznania choroby nowotworowej czy zawału mięśnia sercowego. Procedury medyczne dotyczące wspomaganej prokreacji należą do uznanych i skutecznych metod leczenia niezamierzonej bezdzietności, czyli niepłodności. Są stosowane, kiedy zawodzą inne metody, warto o tym wspomnieć, albo wtedy, kiedy jest to postępowanie z wyboru, bo w pewnych sytuacjach z góry wiadomo, że inne metody nie będą skuteczne. Medycznie wspomagana prokreacja umożliwia realizację praw reprodukcyjnych, przyczynia się do rozszerzenia swobody prokreacyjnej obywateli.

    Warto przypomnieć definicję zdrowia reprodukcyjnego, która została określona w programie kairskim przyjętym w 1994 r. na Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju. To był pierwszy moment, kiedy na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych doszło do zastosowania praw człowieka, jeżeli chodzi o ochronę zdrowia reprodukcyjnego. Zdrowie reprodukcyjne to stan pełnego dobrostanu w aspekcie fizycznym, psychicznym i społecznym we wszystkich sprawach związanych z układem rozrodczym oraz jego funkcjami i procesami, a nie wyłącznie brak choroby lub niedomagań. Zdrowie reprodukcyjne oznacza zatem, że ludzie mogą prowadzić satysfakcjonujące i bezpieczne życie seksualne, że mają zdolność do reprodukcji oraz swobodę decydowania o tym, czy, kiedy i ile chcą mieć dzieci. Z tego wynika prawo mężczyzn i kobiet do odpowiednich usług medycznych zapewniających parom największą szansę posiadania zdrowego potomstwa.

    Krótko o najważniejszych założeniach projektu. Po pierwsze, prawidłowe funkcjonowanie procedur medycznych wspomaganej prokreacji wymaga przyjęcia odpowiednich regulacji ustawowych i wprowadzenia funkcjonalnych rozwiązań instytucjonalnych. Po drugie, przyjęte rozwiązania ustawowe nie mogą pogorszyć dostępu do uznanych i powszechnie stosowanych metod dotyczących medycznie wspomaganej prokreacji. W Polsce in vitro stosowane jest od ponad 20 lat w sposób legalny, ale brakowało szczególnych rozwiązań ustawowych. Nowe rozwiązania mają poprawić stosowanie procedury w zakresie jakości i bezpieczeństwa, natomiast nie mogą pogorszyć dostępu do metody in vitro. Po trzecie, regulacje prawne powinny zapewniać wysoki poziom medyczny, bezpieczeństwo zdrowotne i efektywność. To wynika m.in. z dyrektyw europejskich. Założyliśmy, że zapłodnienie pozaustrojowe jest jedyną uznaną metodą leczenia w razie braku powodzenia w przypadku stosowania innych metod lub jest metodą, która jest wybierana, by wyeliminować specyficzne problemy będące przyczyną niepłodności. W tych dwóch przypadkach metoda in vitro jest jedyną szansą na wyleczenie, jeżeli chodzi o objawy niepłodności, niemożność posiadania dziecka. Regulacje prawne powinny gwarantować każdemu możliwość korzystania z aktualnych osiągnięć wiedzy medycznej. Uznaliśmy, że nie wolno arbitralnie ograniczać prawa jednostki do korzystania z najwyższego osiągalnego stanu zdrowia fizycznego i psychicznego, co jest gwarantowane m.in. w art. 12 Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych, oraz z konstytucyjnego prawa do decydowania o swoim życiu osobistym, również w zakresie zdrowia i samostanowienia w dziedzinie prokreacji.

    To oczywiste, że skuteczne stosowanie metody in vitro przy aktualnym poziomie wiedzy i techniki medycznej wymaga procedury tworzenia nadliczbowych zarodków oraz ich zamrażania. Procedura ta w takim stopniu zwiększa szanse na powodzenie, jeżeli chodzi o leczenie niezamierzonej bezdzietności, że stosowanie metody in vitro staje się akceptowalną metodą leczenia. Dzisiaj jest to rozwiązanie optymalne. Ogranicza liczbę cykli leczniczych, którym musi być poddana kobieta w trakcie terapii niepłodności, a w części przypadków zmniejsza lub eliminuje ryzyko wystąpienia poważnych powikłań zdrowotnych u matki. Na dzisiejszym etapie rozwoju wiedzy i techniki medycznej nie ma jeszcze powszechnie stosowanych metod alternatywnych o porównywalnej, podkreślam, efektywności.

    W projekcie wskazujemy, że świadczenia zdrowotne, jeżeli chodzi o zastosowanie procedur medycznie wspomaganej prokreacji, powinny być udzielane wyłącznie przez lekarzy posiadających odpowiednie kwalifikacje oraz przez zakłady opieki zdrowotnej, które uzyskały pozwolenie ministra właściwego ds. zdrowia, na zasadach analogicznych, jak w przypadku transplantacji. Powinny zostać stworzone instytucjonalne warunki do nadzoru i kontroli przestrzegania obowiązujących standardów oraz norm jakości i bezpieczeństwa. Uznaliśmy, że z uwagi na bliskość przedmiotu unormowań oraz kompleksowy charakter regulacja dotycząca medycznie wspomaganej prokreacji powinna stanowić część ustawy z 1 lipca 2005 r. o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów. Podobna filozofia towarzyszyła projektowi posłów Platformy Obywatelskiej z sierpnia 2009 r. Reprezentantką wnioskodawców była wówczas posłanka Małgorzata Kidawa-Błońska. Ku tej wersji ustawy skłaniał się początkowo premier Donald Tusk, ale w 2012 r. zapowiedział wprowadzenie procedury zapłodnienia in vitro finansowanej w ramach programu zdrowotnego i odsunął w czasie moment uchwalenia przepisów ustawowych. Można to było zrobić już 6 lat temu. Dlaczego taki był wybór autorów? W prawie wspólnotowym, jeżeli chodzi o te dyrektywy, problematyka jakości i bezpieczeństwa w obchodzeniu się z materiałem genetycznym pochodzenia ludzkiego traktowana jest na równi z wszelkimi komórkami, tkankami i narządami. Komórki rozrodcze, komórki i tkanki płodowe są objęte tymi samymi dyrektywami, co generalnie problematyka transplantacji. To jest argument za tym, żeby w naszym ustawodawstwie również kwestia medycznie wspomaganej prokreacji była uregulowana w ustawie transplantacyjnej. Mówiłem o tym, ale jeszcze raz podkreślę, że Polska ma obowiązek dostosowania naszego prawa do tego, co wynika z dyrektyw. Wiąże się to z członkostwem Polski w Unii Europejskiej.

    Jeśli chodzi o opóźnienie we wdrożeniu dyrektyw, trzeba powiedzieć, że dyrektywa 2004/23/WE powinna być wdrożona do 7 kwietnia 2006 r. Niedługo minie prawie 9 lat. Mogło to być podstawą do wniesienia przez Komisję Europejską skargi do Trybunału Sprawiedliwości za naruszenie prawa wspólnotowego w związku z niewykonaniem zobowiązań wynikających z członkostwa we Wspólnocie.

    Jakie szczegółowe rozwiązania przewiduje ten projekt? Po pierwsze, dostosowanie i rozszerzenie słownika definicji, co jest konieczne w związku z poszerzeniem problematyki nowelizowanej ustawy. Po drugie, wprowadzenie zakazu pobierania komórek rozrodczych ze zwłok w celu zastosowania ich w procedurze in vitro w medycznie wspomaganej prokreacji, po trzecie, określenie zasad i warunków dopuszczalności pobierania komórek rozrodczych od żywych dawców w ramach dawstwa partnerskiego oraz niepartnerskiego, a także warunków dopuszczalności pobierania komórek rozrodczych od dawcy żywego w celu zabezpieczenia zdolności płodzenia na przyszłość, pro futuro, kiedy na przykład komuś grozi terapia z powodu choroby nowotworowej mogącej spowodować niepłodność, dalej, sformułowanie warunków dopuszczalności dawstwa zarodków w celu medycznie wspomaganej prokreacji, propozycja utworzenia centralnego rejestru biorców i dawców komórek rozrodczych i zarodków, propozycja przepisów w zakresie działalności banków komórek i tkanek, a także komórek rozrodczych i zarodków, określenie zasad stosowania komórek rozrodczych i zarodków w procedurze medycznie wspomaganej prokreacji poprzez dodanie odrębnego rozdziału, utworzenie jednostki podległej bezpośrednio ministrowi zdrowia, którą nazywamy Centrum Koordynacyjno-Organizacyjnym do Spraw Medycznie Wspomaganej Prokreacji PolArt, a której głównym zadaniem byłoby sprawowanie nadzoru nad stosowaniem medycznie wspomaganej prokreacji, a także rozszerzenie zakresu kompetencji Krajowej Rady Transplantacyjnej na dziedzinę medycznie wspomaganej prokreacji. Na koniec proponujemy wprowadzenie przepisów karnych, które wiązałyby się z tym, że przestępstwem byłoby rozpowszechnianie ogłoszeń o handlu oraz handel komórkami rozrodczymi i zarodkami. Przestępstwem byłoby także prowadzenie bez wymaganego zezwolenia ośrodka medycznie wspomaganej prokreacji i stosowanie procedur z naruszeniem przepisów ustawy, a w szczególności prowadzenie selekcji zarodków pod względem płci. Przestępstwem byłoby również komercyjne pośredniczenie w zawieraniu umów o tzw. macierzyństwo zastępcze, niszczenie zarodków zdolnych do prawidłowego rozwoju wbrew woli dawców gamet, tworzenie zarodków z ludzkich komórek rozrodczych w celach badawczych, stosowanie klonowania reprodukcyjnego czy w końcu tworzenie zarodków z ludzkich oraz zwierzęcych komórek rozrodczych.

    Polska, o czym była już tu wcześniej mowa, jako jedyny kraj w Europie nie ma przepisów dotyczących metody in vitro. Gdy ten projekt przedstawiał w poprzedniej kadencji poseł Marek Balicki, Polska była jednym z pięciu krajów Unii Europejskiej, które nie miały regulacji dotyczących medycznie wspomaganej prokreacji. Uznajemy, że jak najszybsze doprowadzenie do stosowania metody medycznie wspomaganej prokreacji w sposób uregulowany ustawowo i kontrolowany jest konieczne. Mamy świadomość, że od lat niepłodne pary, mówi się nawet o liczbie 1,5 mln, czekają na regulacje prawne w tym zakresie. Rozwiązanie przejściowe, program zdrowotny ministra zdrowia na dzień dzisiejszy odbiega od oczekiwań w zakresie wielu koniecznych regulacji. Nasz projekt ustawy uwzględnia rzeczywiste problemy osób dotkniętych niezamierzoną bezdzietnością, bierze pod uwagę wiele życiowych sytuacji z tym związanych. Ten projekt jest odpowiedzią na rzeczywistą potrzebę społeczną, a zawarte w nim prawne rozwiązania są życiowe, skuteczne i zgodne z międzynarodowymi standardami.

    Projekt drugi, projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie, druk nr 1122, to ponowiony projekt z ubiegłej kadencji. To jest, jak mówiłem, projekt przekrojowy, który obejmuje uregulowanie kwestii związanych z prawem do informacji, do edukacji, do poradnictwa i środków umożliwiających podejmowanie decyzji w zakresie świadomego rodzicielstwa m.in. poprzez stworzenie legalnej możliwości przerywania ciąży podczas pierwszych 12 tygodni jej trwania, wprowadzenie refundacji antykoncepcji, uzupełnienie istniejących regulacji o warunki stosowania metod rozrodu wspomaganego medycznie (metoda in vitro) i działań banków komórek rozrodczych i zarodków. Projekt wpłynął do Sejmu 23 października 2012 r., 21 lutego 2013 r., kilka miesięcy później, został skierowany do pierwszego czytania na posiedzeniu Sejmu. Po przeszło dwóch latach od skierowania i prawie 2,5 roku od złożenia odbywa się pierwsze czytanie tego projektu.

    Czynnikiem determinującym wnioskodawców do złożenia tego projektu jest przeświadczenie, że jednym z podstawowych praw człowieka jest prawo do suwerennego, odpowiedzialnego decydowania o tym, czy, ile i kiedy chce mieć dzieci. Prawo to wynika z norm zawartych w powszechnych prawach człowieka i chroni je także Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Celem naszego projektu jest zapewnienie realizacji tych zasad i wartości konstytucyjnych. Chciałbym powiedzieć, że obowiązująca od 1993 r. do dzisiaj ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, która budzi tak wiele kontrowersji, nie tylko nie spełnia najważniejszego celu jej twórców - ponad 20 lat temu tym zadaniem czy celem miało być ograniczenie liczby przerwań ciąży - ale sposób jej realizacji przyczynił się do wielu innych szkód, m.in. polskim dzieciom i młodzieży odebrano jedno z podstawowych praw, czyli prawo do wiedzy o samym sobie. W szkołach polskich zamiast wiedzy o życiu seksualnym człowieka, wiedzy niezbędnej do podjęcia odpowiedzialnego i bezpiecznego zachowania seksualnego oraz zapobieżenia ewentualnym zagrożeniom, a nawet tragediom życiowym, przekazuje się młodym ludziom ideologicznie zabarwione przekonania i opinie, nierzadko mające niewiele wspólnego ze współczesną nauką, o czym przed momentem mówiłem, podając przykłady. Skutki są zatrważające: nieplanowane wczesne ciąże, dramaty. Ustawa z 1993 r. nie dość, że nie przyczyniła do ograniczenia tego zjawiska - jak deklarowali jej autorzy, przecież to było jej głównym celem - ale spowodowała, że zabiegów przerwania ciąży, jak wynika z wielu przesłanek i informacji, jest więcej niż było.

    Projekt o świadomym rodzicielstwie ma na celu stworzenie instrumentów i warunków do tego, żeby w Polsce w pełni były realizowane podstawowe prawa i wolności w zakresie zdrowia reprodukcyjnego, czyli prawa, które w zakresie zdrowia publicznego nazywamy prawami reprodukcyjnymi. Prawa te zostały sprecyzowane, o czym już wcześniej mówiłem, na konferencji Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kairze. Mówiłem o tej deklaracji i apelu Rady Europy, ale chcę, żeby to też wybrzmiało: w 2008 r. Rada Europy zaapelowała do Polski w sprawie przyjęcie odpowiednich strategii z zakresu zdrowia seksualnego i prokreacyjnego opartych na solidnych i wiarygodnych danych w celu zapewnienia możliwie najlepszego i najszerszego dostępu do usług antykoncepcyjnych. Rada Europy zwracała się o zapewnienie kobietom i mężczyznom dostępu do środków antykoncepcyjnych po rozsądnych cenach, odpowiedniego dla nich rodzaju i przez nich wybranych, w prawdzie obowiązującej nauki o związkach i życiu seksualnym człowieka, aby zapobiec jak największej liczbie przypadków przerywania ciąży w młodym wieku. Dlatego proponujemy: po pierwsze, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do wiedzy w zakresie świadomego rodzicielstwa, zdrowia i seksualności w sposób rzeczywisty, poprzez wprowadzenie obowiązkowego przedmiotu, którego treści byłyby dostosowane do stopnia rozwoju dziecka, jego emocjonalności, do szkół, chodzi o obowiązkowy przedmiot: wiedza o życiu seksualnym człowieka; po drugie, umożliwienie dostępu do swobodnie wybranych środków antykoncepcyjnych również osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji ekonomicznej i materialnej, czyli uwzględnienie refundacji środków antykoncepcyjnych ze środków publicznych i, po trzecie, o czym mówiłem przy pierwszym projekcie, objęcie leczeniem niepłodności metodą in vitro. Dziś omawiane projekty odnoszą się głównie do tej kwestii i zapewne z tego powodu udało się po dwóch latach przeprowadzić pierwsze czytanie naszego projektu.

    Chcę zwrócić szczególną uwagę na to, że obydwa projekty są komplementarne. Jeśli celem również nas wszystkich, a taki cel powinien być, jest ograniczenie aborcji w Polsce, to bez wprowadzenia, tak jak jest w krajach wysoko rozwiniętych, edukacji seksualnej czy finansowania m.in. środków antykoncepcyjnych z budżetu będziemy bardziej przypominać kraje Afryki, gdzie jest zakaz in vitro, gdzie jest zakaz aborcji i gdzie tych aborcji nielegalnie wykonuje się setki tysięcy. Tak w Polsce niestety się dzisiaj dzieje. Tylko w jednym szpitalu po stronie niemieckiej, w niemieckim szpitalu, wykonuje się tyle samo zabiegów aborcji, co w całej Polsce. To z czegoś wynika, w Polsce po prostu jest zakaz aborcji, są tylko trzy przypadki, ale to nie jest żaden kompromis, to nie jest kompromis, chcę to bardzo mocno podkreślić.

    Dlatego wnoszę o przyjęcie obydwu projektów ustaw i przekazanie ich do komisji. Dziękuję bardzo. (Oklaski)



Poseł Dariusz Joński - Wystąpienie z dnia 09 kwietnia 2015 roku.

Posiedzenie Sejmu RP nr 90 Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności - Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu komórek, tkanek i narządów - Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o ochronie genomu ludzkiego i embrionu ludzkiego oraz zmianie niektórych innych ustaw - Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o świadomym rodzicielstwie


164 wyświetleń




Zobacz także:






Poseł Dariusz Joński - Wystąpienie z dnia 09 kwietnia 2015 roku.
Posiedzenie Sejmu RP nr 90 Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o leczeniu niepłodności...

Opubilkował videosejm.pl
Brak komentarzy



Poseł Dariusz Joński - Wystąpienie z dnia 23 czerwca 2015 roku.
Posiedzenie Sejmu RP nr 97 Sprawozdanie Komisji o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o...

Opubilkował videosejm.pl
Brak komentarzy

Poseł Dariusz Joński - Wystąpienie z dnia 23 czerwca 2015 roku.
Posiedzenie Sejmu RP nr 97 Sprawozdanie Komisji o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustaw...

Opubilkował videosejm.pl
Brak komentarzy

Poseł Dariusz Joński - Wystąpienie z dnia 16 września 2015 roku.
Posiedzenie Sejmu RP nr 98 Informacja Prezesa Rady Ministrów na temat kryzysu migracyjnego w...

Opubilkował videosejm.pl
Brak komentarzy