Strona którą oglądasz dotyczy poprzedniej kadencji sejmu. Aktualne informacje znajdziesz tutaj

7 punkt porządku dziennego:


Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 2656).


Poseł Andrzej Sztorc:

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Zacząłem czytać ten projekt dzisiaj rano. Muszę powiedzieć, że źle się czuję, muszę powiedzieć, że przez dwie kadencje nie byłem w takiej sytuacji, w jakiej dzisiaj jestem.

    Na samym wstępie chcę powiedzieć, że trochę znam się na samorządach. Opowiem tylko o górnej półce. Byłem przez dwie kadencje radnym sejmiku, przewodniczącym sejmiku małopolskiego, o niższych szczeblach nie wspomnę.

    Pragnę się odnieść do kilku fragmentów, bo niemożliwe jest, jak powiedziano, odnieść się szczegółowo do całego projektu ustawy. Zacznę od możliwości łączenia się gmin, powiatów w związki międzygminne.

    Tak, wiem, o co chodzi, i jestem za tym, ale trzeba jasno powiedzieć, na jakiej zasadzie będzie się to odbywać. W grę wchodzi tylko referendum mieszkańców gmin. Nie może być tak, że zbierze się paru ludzi i z różnych względów zadecyduje o połączeniu. Potem powstanie jedna gmina, a gmina, która dobrze funkcjonowała, będzie cierpieć. Za chwilę podam przykład. Jestem za tym, ale to nie może być tylko na zasadzie ciał decyzyjnych, musi być referendum.

    Następna rzecz. Samoistnie nasuwa się myśl, że chodzi o kolejną reformę samorządową, bo przecież taki będzie tego wynik. Jestem zwolennikiem prostych, szczerych rozwiązań i jeśli trzeba zlikwidować część powiatów, bo to jest uzasadnione, to trzeba o tym mówić, a nie postępować w ten sposób, że musi nastąpić reforma, choć nie ma to uzasadnienia. Połączą się, a potem, po kolejnych wyborach, powstaną ciała decyzyjne, które zadecydują bez niczego, że jeden powiat wchłonie drugi. O tym trzeba powiedzieć.

    Podam przykład. Tak się składa, że wszystkie przykłady... Nie muszę się posiłkować. Jestem mieszkańcem gminy Tarnów, gminy superfunkcjonującej, podmiejskiej. Miasto Tarnów od kilku lat ma zakusy, żeby wchłonąć tę gminę. Dlaczego? Nie dlatego, że chce tam coś robić, bo gmina Tarnów ma wszystko, od basenów, przez skończone drogi, po przedszkola, tylko dlatego, że tam są duże dochody, a miasto Tarnów jest dzisiaj na granicy bankructwa. Tylko dlatego, o nic więcej nie chodzi. Dlatego powiem: bardzo ostrożnie.

    Tyle na temat związków. Jestem za, ale niech się wypowiedzą mieszkańcy, żeby potem nie było czegoś gorszego, że zostaną wciśnięci w uliczkę, z której nie ma wyjścia, bo za chwilę przestaną istnieć. Referendum - tak i to popieram.

    Kolejne ważne sprawy. Nie zrozumiem nigdy jako samorządowiec - piękny początek: o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz o zmianie niektórych innych ustaw - co samorząd gminny ma do oświadczeń majątkowych prokuratorów, sędziów, strażaków, policjantów. Na litość boską, nie róbmy tego. Co to ma do tego? Co ja wiem na temat oświadczeń majątkowych, żeby dyskutować? Nie łączmy takich rzeczy i nie róbmy tego.

    Kolejna sprawa. Wczytałem się, ustawa o ochronie środowiska... moment. Tak brzmi tytuł czy może trochę inaczej, ale wiemy, o co chodzi.

    Może wcześniej kwestia opłat lokalnych na targowiskach. Bardzo słusznie, niech samorządy decydują o wysokości opłat, jak to ma wyglądać, to jest bardzo logiczne.

    Ale jeśli chodzi o ochronę środowiska, faktycznie temat jest bardzo trudny. Te zezwolenia, te opłaty wywołały masę różnych nieprzyjemnych sytuacji. Powiem tylko tyle, dam przykład: gmina Radłów. Mieszkaniec, który dostał ziemię od ojca, już chciał dla dziecka przekwalifikować część działki na teren rolniczy. On, górnik inwalida, nie robił w ziemi i wyrosły samosiewki - byłem tam - o grubości 10 cm. Poszedł do gminy. Co zrobił wójt, burmistrz? Taki sposób mu nie pasował, szybko powołał komisję. Górnik wyciął trochę tych drzew, naliczono mu łącznie milion dwieście złotych kary. Wiem, że jest to bzdura i że nie zapłaci, ale ten człowiek przyszedł z płaczem. I teraz zastanawiam się, i powiem otwarcie. Człowiek jak człowiek - inwalida górnik. Ale burmistrz? Gdzie rozum? Jak on miał odwagę nawet wysłać temu inwalidzie górnikowi dokument, że ma łącznie milion dwieście złotych kary?

    To, co porządkuje, jest super, to chwalę. Ale są tu i różne, bardzo - nie wiem kto to pisał - niezrozumiałe kwestie, które postaram się błyskawicznie podważyć.

    Teren rolniczy. Wiele przypadków jest takich, że: ktoś już stary nie uprawiał roli, ale płacił podatki, a tam wyrosły drzewa. Ustawa zmierza w dobrym kierunku, porządkuje, ale nie mówi, co będzie dalej. Rolnik może do osiągnięcia odpowiedniej wysokości wyciąć. To jak to jest? Samorządy brały i będą brać podatek rolny, wyższy niż od lasu, a on dalej nie będzie mógł, nawet jak będzie chciał uprawiać, bo może, wyciąć tych samosiewek. Przyszedł młody wnuk, chce paść barany. Mówię o tym, bo jestem spod Tarnowa, jestem rolnikiem, dodam, że mam gospodarstwo w Beskidzie Niskim. I co, jak to się stanie? Niechby ci ludzie to przeczytali. Dam przykład - definicja, co to jest drzewo? Przepraszam, bo mi to gdzieś uciekło. Kto to pisał? Drzewo to jest roślina wieloletnia, która już zdrewniała. (Wesołość na sali)

    Na to wszystko trzeba zezwolenia. Mam 30, prawie 40 ha lasu. W górach, w Beskidzie Niskim jest inny świat. W Warszawie taka samosiewka osiki jest wartościowa. U mnie co roku w osikach leśnych sieje się tysiące młodych drzew, także tysiące młodych jodeł. Za rok, za dwa lata będą one mieć wysokość 1,5 m i będą zdrewniałe. Wszystkie są drzewami. Będę teraz wycinał sosny. Nie wiem, ile, może 100, 200, 300 kubików - tyle mam. Ale tam są nie tysiące, tylko dziesiątki tysięcy jodeł o wysokości do 2 m. Jak się odbywa wycinka? Mówię o tym, żeby uzmysłowić, o czym rozmawiamy. Do zrywki musi zajechać ciężki ciągnik, bo koni już nie ma. Jeszcze dwa lata temu było tak, że brało się konia, bo mniej niszczył. Mówię tu o sobie, ale także w imieniu tysięcy rolników. Wiadomo, że przy zrywce się niszczy, ale tam to nie jest żaden problem, bo np. jodła sieje się co roku. To są lasy, które po prostu odradzają się dzięki nasionom. Jak to załatwić? Inaczej jest w rejonie Warszawy, a inaczej tam. Nie mogę sobie uzmysłowić, kto to pisał. Wystarczyło to dać leśnikowi, fachowcowi, a natychmiast właściwie by to wszystko zweryfikował.

    Inne sprawy - bobry. Łaskawie proponuje się w ustawie, że rolnikowi, któremu, jak to się pisze, bobry podgryzły drzewo... Szanowni państwo i panie ministrze, bóbr ucina lepiej niż piła, nie podgryza. Nie odszczypuje kawałka, tylko drzewo wali się całe, w cholerę. Proszę przyjechać do mnie pod dom. Koło balkonu posadzono nie dziesiątki, tylko 150 grubych dębów i 100 modrzewi. Proszę przyjechać zobaczyć. Czy mam pisać pismo, prosić o zezwolenie na usunięcie, gdy drzewo leży na dachu?

    Teraz dalej. A co robić z tymi setkami hektarów posadzonych, zalanych, uschniętych lasów? Próbowałem się dowiedzieć, jak jest z odszkodowaniem. Daj pan sobie, panie pośle, spokój, bo nie ma pieniędzy. Albo odpowiedzialność idzie w dwie strony, i to tak rygorystycznie, albo... Drzewo i bóbr są własnością państwa, czyli w uproszczeniu: państwo wyrządziło szkodę, należy płacić. Tymczasem ten, który ma zalane 10-20 ha, uschnięte, on nie dość, że nic nie dostanie - nie mówię już o sobie - ale jeszcze będzie musiał składać pismo o zezwolenie na wycięcie. O żadne odszkodowania nie wnosi, bo jak wnosi, to się go straszy. Na litość boską, jest okazja dokonać pięknych wpisów, regulacji, ale sięgnijcie po fachowców, którzy ocenią to błyskawicznie.

    (Głos z sali: Andrzej, to pisali ekolodzy.)

    Jak na to patrzę, to mnie to przeraża. Po raz pierwszy w historii mojej działalności jestem bezradny. Ktoś, kto to pisał, nie widział bobrów, nie widział szkód, nie widział tego, co się dzieje. Proszę przyjechać do mnie do domu - mieszkam na wsi koło Tarnowa liczącej 6 tys. mieszkańców - zobaczyć, co robią bobry i dopiero wtedy pisać ustawy.

    Panie Marszałku! To tylko parę z dziesiątków problemów. Nie zakończę żadną konkluzją. Niech moja wypowiedź będzie konkluzją, bo nie dam rady. Dziękuję za uwagę.



Poseł Andrzej Sztorc - Wystąpienie z dnia 27 sierpnia 2014 roku.


94 wyświetleń

Zobacz także: